wtorek, 25 września 2018

Rozdział 3.


Mroczny nie przerwał mi ani razu, cierpliwie słuchając mojej historii. Jedynie jego przenikliwe spojrzenie oczu jaszczurki przypominało mi, że nie rozmawiam z Goldem.
-Wtedy przeniosłeś nas do twojej krypty, w której trzymasz najbardziej niebezpieczne przedmioty. Miałam różd….
-Agrhhh...
Gwałtownie odwróciłam głowę w stronę, z której dobiegł ten dziwny dźwięk. Okazało się, że mój cios nie starczył na długo. Zanim Rumple zdążył jakkolwiek zareagować na obudzenie się nieproszonego gościa, wstałam i podeszłam do Hooka, który właśnie odkrył malowniczego siniaka na swoim czole. Gdy stanęłam przed nim, podniósł głowę i dopiero teraz zdał sobie sprawę, że nie jest już w lesie. Obejrzał się, a gdy jego wzrok napotkał Mrocznego, jego twarz wykrzywiła nienawiść. Westchnęła i z braku opcji znowu uderzyłam go, nim cokolwiek zrobił. Mogłam poprosić, żeby Gold go unieruchomił, ale nie ufałam mu. Ciało pirata znowu z łoskotem opadło na twardą podłogę. Skrzywiłam się i ruszyłam ku krzesłu.
-Widzę, że umie sobie pani radzić z problemami, panno…- powiedział Mroczny i zakończył pytająco. Nie byłam pewna, czy powinnam podawać mu moje prawdziwe imię, więc użyłam przezwiska, do którego już się przyzwyczaiłam.
-Nazywam się Leia- odrzekłam i usiadłam.
-Na pewno nie, ale nie będę dociekał. Może pani kontynuować, panno Leio.
-Miałam różdżkę, więc po tym jak odzyskałam magię, otworzyłam portal. Killian razem z MIlah już przez niego przeszli, gdy pojawił się pan. Zatrzymał mnie pan, żeby spytać o Neala i zanim mnie pan puścił, portal się zamknął, a pan wypił eliksir i zniknął razem z różdżką. Więc potrzebuję pańskiej pomocy. Potrzebuję tą różdżkę.
-Neala? – zapytał mój rozmówca z konsternacją.
-Pańskiego syna.
-Odnajdę go?
-Tak. – Tym razem, nie wahałam się z odpowiedzią, a Gold mi uwierzył.
-Dobrze, jestem w stanie ci pomóc. Ale co z nim? –zapytał Rumpelstiltskin i wskazał na Hooka.
-Nie może mnie pamiętać. Musi dostać eliksir – Mroczny wstał i skierował się do szafki, która wisiała za nim na ścianie. Otworzył ją i chwilę przeglądał, po czym zaczął szukać czegoś w komodzie, która stała obok. Wyciągnął różdżkę i usiadł naprzeciwko mnie. Zachichotał pod nosem, po czym rzekł:
-Zdaje się, że z eliksirem będzie lekki problem, skończyły mi się składniki. Chyba w takim razie będę musiał go zabić…
-Nie! – krzyknęłam, przybliżając się do bezwładnego ciała pirata. – Nie. Hook jest nam potrzebny, a poza tym ty również potrzebujesz tego eliksiru. Ile zajmie ci zgromadzenie składników?
-Ehh… Co najmniej parę godzin. Może dobę – odpowiedział zniechęcony, obracając różdżkę w dłoniach.
-Obiecaj, że puścisz go wolno po tym, jak o wszystkim zapomni. Pamiętaj, że jest częścią przyszłości, w której odnajdujesz syna.
-Zgoda, złotko. Ale lepiej, żeby nie wchodził mi w drogę.
To powiedziawszy Rumple machnął ręką, a Hook zniknął w chmurze czarnej mgły.
-Spokojnie. Przeniosłem go tylko do celi, żeby nie zrobił sobie krzywdy.
-Dobrze – mruknęłam i wyciągnęłam rękę po różdżkę. Mrocznemu zaświeciły się złowrogo oczy, gdy mi ją podawał, i zaklaskał, jakby był podekscytowany. Zignorowałam to i skupiłam się. Chciałam jak najszybciej znaleźć się we właściwym czasie.
Pomyślałam o Henrym, który czekał na mnie w Storybrooke, gotowy zostać tam na zawsze ze swoją rodziną.
Poczułam jak magia przemyka przez moje ciało i koncentruje się w dłoni, w której trzymałam magiczny przedmiot. Następnie skupiłam tą magię, by zasiliła różdżkę tak, jak ostatnio.
Jednak nie udało się. Różdżka odepchnęła moją moc, a ja poleciałam do tyłu i upadłam na plecy. Nie rozumiałam, czemu to nie zadziałało. Rumpelstiltskin chyba także, ponieważ przestał się uśmiechać i wyglądał na zmartwionego.
-Spróbuj jeszcze raz – powiedział i znowu odchylił się na krześle.
Próbowałam jeszcze wiele razy, ale efekt zawsze był taki sam. Miałam dość. Nie mogłam dostać się do Storybrooke,  a już na pewno nie mogłam zostać tutaj.
-Jakieś inne pomysły? – zapytałam Mrocznego, jednak ten wydawał się być już niezainteresowany moim dalszym losem.
-Wrócę wieczorem – powiedział i zniknął w mgle.
Mogłam się tego spodziewać. Przecież nie obchodzi go to, czy wrócę do siebie. Jestem dla niego kolejnym problemem.
-Przepraszam, mogę ci w czymś pomóc? Gdzie jest Rumple? –odwróciłam się w stronę, z której dochodził głos, chociaż od razu go rozpoznałam. Może jeszcze nie wszystko stracone.
-Belle, jak dobrze cię widzieć. Mroczny wróci za parę godzin, a ja potrzebuje twojej pomocy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz