Brązowowłosa
zaprowadziła mnie do celi Hooka, a sama poszła do biblioteki tak, jak ją o to
poprosiłam. Miałam nadzieję, że uda jej się znaleźć coś o podróżach w czasie,
bo nie wierzyłam, że jedynym sposobem na powrót była rożdżka.
Otworzyłam
metalowe drzwi i poczułam, jak ktoś się na mnie rzuca. Jednak byłam na to
gotowa, więc odepchnęłam go jednym machnięciem ręki. Wylądował na miękkim
sianie, więc tym razem miał szczęście.
-Niezła
sztuczka, piękna – powiedział i próbował wstać, ale przytrzymałam go z pomocą
magii. Warknął i spojrzał na mnie spode łba. – Zazwyczaj lubię, kiedy kobieta
ma nade mną kontrolę, ale to nie jest jeden z tych przypadków. Przynajmniej tym
razem nie nabiłaś mi kolejnego siniaka, kochanie.
-Przepraszam,
ale gdyby nie ja już dawno byłbyś martwy. Rumple niezbyt za tobą przepada –
odpowiedziałam, patrząc na jego spuchnięte czoło. Zobaczyłam w jego oczach
pragnienie zemsty na wspomnienie o Mrocznym i tylko miałam nadzieję, że nie skończy
się to źle.
-Krokodyl
dostanie to, na co zasłużył. A tymczasem, może powiesz mi, gdzie jesteśmy?
-W
jego zamku, Hook.
-Wprost
wybornie – odwarknął pirat. Potem jego twarz wykrzywił uśmiech. – A więc jednak
to ty. Tak myślałem, że ulegniesz mojemu urokowi i wrócisz na drugą noc,
kochanie. Skoro ty znasz moje imię, teraz ja poznam twoje? – zapytał i zmrużył
oczy. Musiałam przyznać, że zdecydowanie łatwiej rozmawiało mi się z nim, gdy
był pijany i nachalnie ze mną filrtował.
-
Mów mi Leia.
-
Piękne imię dla pięknej kobiety – odparł i puścił do mnie oczko. Myliłam się,
nadal ze mną flirtował. Jednak przebywałam z nim tak długo, że byłam już do
tego przyzwyczajona. Uśmiechnęłam się do niego i kontynuowałam.
-Masz
w sumie dwie opcje, Hook. Albo siedzisz tu do wieczora, albo ładnie się
zachowujesz, idziesz ze mną do biblioteki i mi pomagasz. Którą wybierasz?
-Zawsze
tam gdzie ty, piękna.
A
więc dołączyliśmy do Belle.
•••
Biblioteka
była ogromna i wyglądała zupełnie jak ta z filmu. Pamiętam, jak oglądałam go
razem z innymi dziećmi w sierocińcu i marzyłam, by posiadać tyle książek.
Po
godzinach poszukiwań i wielu próbach flitru ze strony Hooka, Belle coś
znalazła.
Naszyjnik
Amarindy. Zdolny przenieść w dowolne miejsce o dowolnym czasie. Tego właśnie
potrzebowałam.
-Nie
byłbym tak pewny tego urządzenia, kochanie. Książka opowiada o magicznych
artefaktach, których nikt nigdy nie odnalazł. Naprawdę myślisz, że akurat ty go
znajdziesz? – zapytał z powątpieniem pirat. Spojrzałam na niego z determinacją
i odpowiedziałam:
-Nie
mam innego wyboru.
-Jeśli
tak mówisz, to chętnie ci pomogę w poszukiwaniach. Mam statek, załogę i jedną
rękę. Na dodatek wkrótce zrozumiesz, że można się ode mnie uzależnić. Więc jak
będzie, zaryzykujesz? – zapytał z uśmiechem.
Chętnie
odpowiedziałabym nie, bo wiedziałam, jaki Hook potrafił być, ale wiedziałam
też, że sama nie dam rady, a on jest moja najlepszą opcją.
-
Obym tego nie żałowała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz