wtorek, 25 września 2018

Rozdział 4.


Brązowowłosa zaprowadziła mnie do celi Hooka, a sama poszła do biblioteki tak, jak ją o to poprosiłam. Miałam nadzieję, że uda jej się znaleźć coś o podróżach w czasie, bo nie wierzyłam, że jedynym sposobem na powrót była rożdżka.
Otworzyłam metalowe drzwi i poczułam, jak ktoś się na mnie rzuca. Jednak byłam na to gotowa, więc odepchnęłam go jednym machnięciem ręki. Wylądował na miękkim sianie, więc tym razem miał szczęście.
-Niezła sztuczka, piękna – powiedział i próbował wstać, ale przytrzymałam go z pomocą magii. Warknął i spojrzał na mnie spode łba. – Zazwyczaj lubię, kiedy kobieta ma nade mną kontrolę, ale to nie jest jeden z tych przypadków. Przynajmniej tym razem nie nabiłaś mi kolejnego siniaka, kochanie.
-Przepraszam, ale gdyby nie ja już dawno byłbyś martwy.  Rumple niezbyt za tobą przepada – odpowiedziałam, patrząc na jego spuchnięte czoło. Zobaczyłam w jego oczach pragnienie zemsty na wspomnienie o Mrocznym i tylko miałam nadzieję, że nie skończy się to źle.
-Krokodyl dostanie to, na co zasłużył. A tymczasem, może powiesz mi, gdzie jesteśmy?
-W jego zamku, Hook.
-Wprost wybornie – odwarknął pirat. Potem jego twarz wykrzywił uśmiech. – A więc jednak to ty. Tak myślałem, że ulegniesz mojemu urokowi i wrócisz na drugą noc, kochanie. Skoro ty znasz moje imię, teraz ja poznam twoje? – zapytał i zmrużył oczy. Musiałam przyznać, że zdecydowanie łatwiej rozmawiało mi się z nim, gdy był pijany i nachalnie ze mną filrtował.
- Mów mi Leia.
- Piękne imię dla pięknej kobiety – odparł i puścił do mnie oczko. Myliłam się, nadal ze mną flirtował. Jednak przebywałam z nim tak długo, że byłam już do tego przyzwyczajona. Uśmiechnęłam się do niego i kontynuowałam.
-Masz w sumie dwie opcje, Hook. Albo siedzisz tu do wieczora, albo ładnie się zachowujesz, idziesz ze mną do biblioteki i mi pomagasz. Którą wybierasz?
-Zawsze tam gdzie ty, piękna.
A więc dołączyliśmy do Belle.
•••

Biblioteka była ogromna i wyglądała zupełnie jak ta z filmu. Pamiętam, jak oglądałam go razem z innymi dziećmi w sierocińcu i marzyłam, by posiadać tyle książek.
Po godzinach poszukiwań i wielu próbach flitru ze strony Hooka, Belle coś znalazła.
Naszyjnik Amarindy. Zdolny przenieść w dowolne miejsce o dowolnym czasie. Tego właśnie potrzebowałam.
-Nie byłbym tak pewny tego urządzenia, kochanie. Książka opowiada o magicznych artefaktach, których nikt nigdy nie odnalazł. Naprawdę myślisz, że akurat ty go znajdziesz? – zapytał z powątpieniem pirat. Spojrzałam na niego z determinacją i odpowiedziałam:
-Nie mam innego wyboru.
-Jeśli tak mówisz, to chętnie ci pomogę w poszukiwaniach. Mam statek, załogę i jedną rękę. Na dodatek wkrótce zrozumiesz, że można się ode mnie uzależnić. Więc jak będzie, zaryzykujesz? – zapytał z uśmiechem.
Chętnie odpowiedziałabym nie, bo wiedziałam, jaki Hook potrafił być, ale wiedziałam też, że sama nie dam rady, a on jest moja najlepszą opcją.
- Obym tego nie żałowała.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz